integracja sensoryczna w przedszkolu
Rozwój

INTEGRACJA SENSORYCZNA – PORADNIK DLA RODZICA – CZĘŚĆ I

Effectis Niepubliczny Punkt Przedszkolny

Integracja sensoryczna to prawidłowa reakcja dziecka na określone bodźce zmysłowe. Właściwa integracja pozwala dziecku doznawać różnych bodźców: czuciowych, wzrokowych, smakowych, zapachowych, równowagi oraz czucia ruchu, a także odpowiednio je przetwarzać oraz integrować z wcześniejszymi doświadczeniami. O tym, dlaczego integracja sensoryczna jest tak ważna, oraz jak stymulować jej prawidłowy rozwój, by zminimalizować ryzyko wystąpienia zaburzeń, z Agatą Poprawą, certyfikowaną terapeutką integracji sensorycznej rozmawia Alicja Kowalska, psycholog w Niepublicznym Punkcie Przedszkolnym „Effectis”.

Alicja Kowalska: Pani Agato, jak przebiega rozwój integracji sensorycznej?
Agata Poprawa: Rozpoczyna się już w życiu płodowym dziecka, kiedy mama głaszcze się po brzuchu, dziecko czuje wibracje i rozwija zmysł dotyku. Kiedy mama mówi lub słucha muzyki, dziecko to słyszy i rozwija funkcje słuchowe. Pływanie w wodach płodowych powoduje stymulację przedsionkową, czyli taką samą jak podczas bujania czy kołysania dziecka. Zdarza się, że kobieta z przyczyn zdrowotnych musi leżeć podczas ciąży, przez co dziecko nie doznaje stymulacji przedsionkowej. Wtedy najprawdopodobniej w okresie niemowlęcym będzie bardziej potrzebowało ruchu kołysania, ponieważ nie doznało go w łonie matki. Bardzo ważnym momentem w rozwoju tak małego dziecka jest poród. Najbardziej wskazany jest poród naturalny, oczywiście, jeżeli nie ma przeciwskazań medycznych. Dzieci urodzone przez cesarskie cięcie często są niedostymulowane dotykowo, ponieważ podczas porodu nie przeszły przez kanał rodny i przez to mają problemy z czuciem głębokim. Zaobserwowano taką zależność, choć oczywiście nie jest ona regułą.

To bardzo ciekawe, że już w życiu płodowym tak ważna jest odpowiednia stymulacja zmysłów dziecka.
AP: To prawda. Dziecko, zwłaszcza małe, odbiera wszystko, czego mu dostarczymy. Mówi się, że dziecko chłonie jak gąbka. Dlatego tak ważne jest, by te bodźce były różnorodne, żeby dziecko mogło doznać wielu wrażeń zmysłowych oraz żeby była ich odpowiednia ilość.

Wróćmy do rozwoju dziecka. Czego potrzebuje w rozwoju integracji sensorycznej niemowlę?
AP: Dotyku, kontaktu wzrokowego, bujania, kołysania. Niektórzy rodzice nie chcą nosić niemowlęcia z obawy, że się do tego przyzwyczai. Daje ono wtedy znać, że tego mu brakuje – np. często płacze, nie może usnąć. Kwestia bujania i kołysania dziecka jest trudna dla rodziców. Jedni w ogóle tego nie robią i nie dostarczają dziecku odpowiedniej stymulacji, a inni bardzo często bujają i kołyszą dziecko.

Czy można w tej sferze dziecko przestymulować?
AP: Można. Jeżeli na przykład dziecko nie zaśnie bez mocnego bujania, to zastanowiłabym się, czy stymulacji
nie ma za dużo. Trzeba obserwować maluszka i gdy uspokoi się, spowolnić bujanie, po czym stopniowo je przerwać. Być może nie będzie konieczności bujania aż do zaśnięcia. Nie rezygnujemy więc z bujania czy noszenia na rękach.

Ale co pani zdaniem należy zrobić, kiedy dziecko bez tego nie zaśnie?
AP: Pomału wycofywać się z silnego kołysania i zastąpić je czymś innym: przytulaniem, czytaniem bajek czy śpiewaniem kołysanki.

Innym trudnym tematem jest ssanie. Jak pani myśli – dawać dziecku smoczek czy nie?
AP: Dziecku, które ma silną potrzebę ssania, powinno się umożliwić jej zaspokojenie. Jeżeli tego nie zrobimy, to w starszym wieku może ono poszukiwać tych doznań, np. brać wszystko do buzi albo stukać się w okolicach ust. Rodzic powinien mieć jednak nad smoczkiem kontrolę – dać dziecku smoczek na chwilę, żeby się uspokoiło, a potem zabrać. Dziecku, które nie ma takiej silnej potrzeby ssania i wystarcza mu pierś lub butelka podczas karmienia, nie dajemy smoczka. Każde dziecko jest inne. Jedno będzie się dotykało wokół ust, brało do buzi kołderkę lub zabawkę, a inne będzie ssało smoczka.

Do kiedy można bezpiecznie dawać dzieciom smoczek?
AP: Do roku życia, bo wtedy wygasa już odruch ssania. Najsilniejszą potrzebę ssania niemowlę odczuwa od urodzenia do skończenia szóstego miesiąca. Dzieci powyżej roku, chodzące ze smoczkiem, nie mogą tak dobrze poznawać świata. W tym wieku dziecko poznaje świat przez branie wszystkiego do buzi. Jeżeli będzie miało kontakt tylko z miękkim smoczkiem, może być później nadwrażliwe na inne faktury. Niemowlę powinno mieć możliwość wzięcia do buzi różnych rzeczy: kawałka materiału, czegoś szorstkiego, twardego, zimnego lub ciepłego. Warto też zwrócić uwagę, że długie ssanie smoczka może wpłynąć na nieprawidłowy rozwój mowy oraz problemy ze zgryzem.

Wracając do stymulacji przedsionka. Czy zapewnia ją tylko bujanie i kołysanie? Czy dziecko potrzebuje jeszcze
innego ruchu?
AP: Gdy dziecko jest starsze, po szóstym miesiącu, to ważne są też ruchy w przestrzeni, takie jak: podnoszenie dziecka do góry, do dołu, na boki, turlanie na łóżku czy dywanie. Często tatusiowie tak bawią się z dziećmi, a mamy z obawy, że coś się maleństwu stanie – zabraniają. A taki ruch jest bardzo dobry. Oczywiście nie można przesadzać, żeby dziecko nie funkcjonowało tak cały dzień, bo można je wtedy przestymulować. Ale nie zabierajmy dziecku tego, czego potrzebuje.

Nastawienie lękowe rodziców nie sprzyja rozwojowi integracji sensorycznej ich dzieci.
AP: Niestety tak. Ale nie ma się czego obawiać. Dziecko musi doświadczyć różnych bodźców, również mocnego bujania i podnoszenia. Dzieci po skończeniu roku życia warto na przykład odwracać do góry nogami. Dzieci uwielbiają takie zabawy i jest to dla nich wielka radość.

Kiedy dziecko zaczyna się przemieszczać, eksplorować otoczenie, co jest dla niego ważne?
AP: Bardzo ważny jest etap raczkowania u dzieci, na co zwracają uwagę m.in. lekarze. Podczas naprzemiennego
wykonywania ruchów raczkowania tworzą się połączenia nerwowe między jedną a drugą półkulą mózgu. U dziecka, które nie raczkuje, często pojawiają się potem problemy szkolne: dysleksja, trudności z przepisywaniem z tablicy, z pisaniem, a na lekcji WF problem z ruchem w sekwencjach, np. skoki itp.

A co z bezpieczeństwem dziecka? Niektóre mamy z obawy, że dziecku coś się stanie, wkładają je do kojca
lub łóżeczka.
AP: Dziecko musi się przemieszczać. Podczas poruszania się po mieszkaniu uczy się oceniania odległości, określania tego, co jest daleko, a co blisko, a także co zrobić, by zbliżyć się do jakiegoś obiektu, który w danym momencie interesuje malucha. Jeżeli dziecko nie ma możliwości eksplorowania większych przestrzeni, może później odczuwać lęk w dużych pomieszczeniach oraz na dworze, co uniemożliwi mu poznawanie świata. Bardzo ważne jest również, by raczkujące i chodzące dziecko miało kontakt z różnymi fakturami: zimną terakotą, dywanem, mokrą plamą, trawą, piaskiem. Dzieci na wsiach, żyjące bliżej natury, mają możliwość doświadczania wszystkiego: drewnianej podłogi, klejącego się podłoża, ziemi, mokrej kałuży, piasku, trawy. Dzięki temu wszystkie te doświadczenia integrują im się w mózgu szybciej.

Rozumiem, że ciągła obawa rodzica przed ubrudzeniem się dziecka, uderzeniem o kant stołu czy innym wypadkiem, nie sprzyja rozwojowi integracji sensorycznej. Zawsze można przecież zabezpieczyć kanty stołu, kontakty i szafki. Z doświadczenia wiem, że dzieci uwielbiają otwierać szuflady i aby im to umożliwić, można zostawić jedną szufladę do dyspozycji dziecka, umieszczając w niej bezpieczne, drewniane, plastikowe, metalowe łyżki, plastikowe kubki
i talerzyki. Dzięki temu damy małemu, raczkującemu dziecku możliwość poznawania różnych faktur i tekstur.
AP: Tak. Ważne jest także zapewnienie różnych konsystencji, różnych smaków i zapachów w pożywieniu. Od szóstego miesiąca możemy stopniowo rozszerzać dziecku dietę i wprowadzać stałe pokarmy. Dajmy dziecku
możliwość spróbowania wszystkiego. Połóżmy mu na talerzyku zarówno chrupiącego wafla ryżowego, śliskiego
pomidora, miękkiego banana, jak i twardego kotleta itp. Jeśli dziecko będzie jadło tylko rozpływające się w ustach chrupki i zmiksowane zupki, będzie tych bodźców pozbawione i może mieć w przyszłości wybiórczość
pokarmową, czyli preferować tylko określone pokarmy.

Co Pani myśli o tzw. zabawkach sensorycznych dla niemowląt? Wiem, że takie zabawki czasem umożliwiają
dziecku kontakt z tylko dwiema różnymi fakturami, posiadają też obowiązkowo lusterko – więc są dość ubogie.
AP: Moim zdaniem takie zabawki są dobre dla dzieci. Jeżeli nie dostarczymy różnych faktur w domu, np. na podłodze, to niech zrobią to zabawki. Jeden misiu będzie szorstki, drugi będzie pluszowy, jeden śliski, jeden zimny, a inny mokry. Wszystkie te faktury dziecko powinno poznać, żeby nie było nadwrażliwe i na przykład nie miało problemów z myciem się szorstką gąbką.

Rodzice mający czas i odpowiednie zdolności mogą też sami tworzyć zabawki sensoryczne. Wystarczy na duży kawałek materiału ponaszywać fragmenty różnych faktur: szorstkiej gąbki, miłego pluszu, metalowych i plastikowych guzików, koralików itp.
AP: Starsze dzieci, po pierwszym roku życia, można także angażować w różne prace domowe. Dzieci bardzo lubią pomagać rodzicom w kuchni, robiąc ciasto, przygotowując kotlety, myjąc warzywa czy owoce. Starsze dziecko może także pomagać w porządkach, ścierając kurze czy myjąc naczynia. Wpływa to na pewno korzystnie na rozwój integracji sensorycznej. Należy oczywiście pamiętać, żeby dziecko robiło te wszystkie czynności pod nadzorem osoby dorosłej.

Warto też zaznaczyć, że takie pomaganie w pracach domowych dostarcza dziecku wielu pozytywnych doświadczeń, dzięki którym czuje się potrzebne, jest pewniejsze siebie oraz ma lepszy kontakt z rodzicem. Przejdźmy teraz do starszych dzieci. Pani Agato, czego najbardziej potrzebuje dziecko, które już dobrze chodzi, aby jego integracja sensoryczna rozwijała się prawidłowo?

AP: Jak najwięcej ruchu. Wdrapywania się na drabinki, zjeżdżania ze zjeżdżalni, wchodzenia i schodzenia po schodach. Na początek, gdy dziecko już dobrze chodzi, warto kupić rowerek dwukołowy, biegowy, który bardzo dobrze rozwija zmysł równowagi. Dziecko, które jeździ na rowerku biegowym, przesiadając się na większy rower z pedałami, nie potrzebuje już korzystać z bocznych kółek, bo bardzo dobrze utrzymuje równowagę. Potem może być też hulajnoga, rolki, łyżwy, deskorolka. Bardzo dobra i rozwijająca jest gra w klasy. Teraz dzieci nie bawią się w klasy i mają problem z sekwencyjnym skakaniem. Kiedyś wszystkie dzieci grały w klasy i taki problem się nie pojawiał.

Dzieci preferują teraz inne aktywności, rzadziej wychodzą na dwór.
AP: Główną przyczyną częstszego występowania u dzieci zaburzeń sensorycznych jest mała ilość ruchu. Kiedyś
dzieci miały tej aktywności więcej. Obecnie rodzice zazwyczaj późno odbierają dziecko z przedszkola, a w domu
włączają mu bajkę albo dają tablet. Dziecko ma wtedy mało naturalnego i spontanicznego ruchu. Nie ma kiedy
wybiegać się na placu zabaw. Niektórzy rodzice zabierają po przedszkolu dziecko jeszcze na zajęcia dodatkowe.
I wtedy nie ma co się dziwić, że dziecko nie chce wyjść na dwór, bo po prostu nie ma siły i jest zmęczone.

Często spotyka się Pani z sytuacją, że dzieci oglądają dużo bajek, dużo grają na tabletach? Z punktu widzenia
rozwoju psychoruchowego dziecko do trzeciego roku życia nie powinno w ogóle oglądać bajek ani korzystać z innych gadżetów, typu telefon do grania. Natomiast, po trzecim roku życia tzw. czas ekranowy (telewizja, komputer, tablet i telefon) powinien być ograniczony do pół godziny dziennie. Wiem ze swojego doświadczenia, że dziecko potrafi spędzać przed telewizorem kilka godzin dziennie, a jeszcze ma do tego tablet i telefon taty czy mamy do dyspozycji. Jest to na pewno łatwiejsze dla rodziców, ale bardzo niekorzystnie wpływa na rozwój dziecka.
AP: Tak. Dzieci są wtedy przestymulowane wzrokowo i słuchowo oraz oczywiście mają za mało ruchu. Dzieci mają różne preferencje. Jedne dążą do ruchu, chcą wychodzić na dwór, często jeździć na rowerze itp., a inne
są bardziej „stacjonarne”, wolą siedzieć przy stoliku i np. malować. Rodzic musi to ocenić i dostarczyć dziecku
odpowiednich bodźców. Jeżeli dziecko mało się ruszało i przez większą część dnia malowało i lepiło z plasteliny,
to weźmy je po południu na rower. A inne dziecko, które dużo się ruszało, może sobie bajkę pooglądać.

Jakie jeszcze, Pani zdaniem, postawy rodzica mogą wpływać na to, że dziecko jest pozbawione odpowiednich
bodźców?
AP: Taka przesadna ostrożność, typu: „Nie wchodź!”, „Zejdź!”, „Oj, bo spadniesz!”. Dziecko będzie lękliwe i nie
podejmie tych aktywności, które w danym etapie rozwoju są mu bardzo potrzebne. Takie dziecko będzie się wycofywać i nie będzie podążać za innym dzieckiem, które się np. wspina. Zawsze będzie się bało, bo mama mówiła, że spadnie. Taka przesadna nadopiekuńczość też nie jest dobra. Dziecko ma się uczyć przez doświadczenia. To, czego dotknie, czego doświadczy, zintegruje mu się w mózgu. Gdy dziecko upadnie, to na drugi raz będzie bardziej uważało, a jeśli z powodu nadopiekuńczych rodziców nie upadnie nigdy, to nie nauczy się tej ostrożności.

Jest pewnym paradoksem, że nadopiekuńczy rodzice, chcąc przede wszystkim uchronić dziecko, zabierają
mu możliwość nauczenia się chronienia siebie samego. Zauważyłam w swojej praktyce zawodowej, że te dzieci,
których rodzice pozwalają na upadek, na eksplorowanie świata, są bardziej ostrożne niż te, którym nie dano tego robić. Przez to dzieci te są bardzo niesamodzielne i cały czas potrzebują pomocy rodzica. Dzieci mają też często problemy z przechodzeniem z jednej aktywności do drugiej, trudno im się wyciszyć, uspokoić przed zaśnięciem.
AP: Dzieci są często przestymulowane w ciągu dnia i po południu są płaczliwe. Nie potrafią zasnąć, nie potrafią się wyciszyć. Wieczorem trzeba dziecko powoli wyciszać, czyli zabierać te atrakcje, które miało w ciągu dnia. Ważne jest, żeby dzieci miały plan dnia. Rano, po przebudzeniu śniadanie, potem zabawa, potem spacer, po spacerze jakieś szaleństwo, potem wyciszenie do drzemki, potem po drzemce znowu jakieś szaleństwo, a potem, im bliżej wieczora, tym bardziej wyciszające zabawy np. układanie puzzli, klocków. Rodzice często nie rozumieją, że to jest ważne. Wracają z pracy i bawią się intensywnie, dostarczając mnóstwo bodźców. Takie dziecko jest na bardzo wysokich obrotach, a tu przychodzi wieczór i trzeba nagle iść spać. Dziecko wtedy nie może usnąć. Taki rytuał dnia jest bardzo ważny szczególnie dla małych dzieci.

A kiedy kończy się rozwój integracji sensorycznej?
AP: Do siódmego roku życia dziecko powinno się zintegrować. Siedmiolatek potrafi posiedzieć w miarę spokojnie w ławce, wysłuchać pani, spojrzeć, przenieść wzrok z dali na bliższe miejsce, czyli przepisać z tablicy, jest w stanie wytrzymać w hałasie w warunkach szkolnych.

Z naszej rozmowy wynika, że dziecko „brudne” to takie, które dużo się rusza…
AP: Na pewno będzie miało mniejsze problemy sensoryczne niż dziecko chowane „pod kloszem”, jako niemowlę
trzymane w kojcu, a później, jako przedszkolak z komunikatami od mamy czy taty: „Uważaj, bo się przewrócisz!”,„Nie wchodź tam!”, „Nie bujaj się, bo ci ucho zawieje!”, „Nie ubrudź się, bo będziesz chory!”, „…, bo bakterie!, „Nie baw się w piasku, bo tu kotki mają toaletę!”. Oczywiście, dbajmy także o higienę i po powrocie do domu uczmy dziecko, żeby dokładnie umyło ręce.

Zawsze w takich sytuacjach myślę o dzieciach z książek Astrid Lindgren. Wszyscy czytaliśmy je w dzieciństwie.
Bohaterowie tych książek to dzieci w ciągłym ruchu, bardzo często brudne, bawiące się na dworze, w stogach
siana, sprzątające samodzielnie, piekące ciastka, mające kontakt ze zwierzętami. Warto czerpać z takich wzorów, zwłaszcza, że daje to wiele radości dzieciom.

 

mgr Alicja Kowalska
psycholog, psychoterapeuta, oligofrenopedagog

 

„Effectis” Niepubliczny Punkt Przedszkolny

dla dzieci z autyzmem

Warszawa, Ursynów

  1. Pod Lipą 1, lok. nr 2

+48 505 868 502

www.effectis.edu.pl

Effectis Niepubliczne Przedszkole
“Effectis” – placówka powstała z inicjatywy doświadczonych i dobrze zorientowanych w temacie zaburzeń ze spektrum autyzmu rodziców, którzy zmagają się z autyzmem swojego dziecka na co dzień. W połączeniu sił z kadrą wykwalifikowanych terapeutów oraz specjalistów, powstało wyjątkowe miejsce, niosące pomoc dzieciom z ASD i ich rodzinom.

Dodaj komentarz

Loading

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich używanie. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close